W poszukiwaniu przeznaczenia
W poszukiwaniu przeznaczenia jutra,
przemierzam szeregi pustych alejek
na krętej spirali myśli i pragnień.
Lecz pustka skrada się
tańcem ciernistego węża,
z zakrętu w zakręt.
I tchnięta cieniem czarnej chmury,
spogląda wprost zakol zaklętych
na ścieżkach mojej twarzy.
Siostra Nocy
Krwawa bestia wilczej wiary,
siostra nocy przeklętej
wygnana na bezdroża
opustoszałej alejki północnej ciszy,
szarpie kłami bladość dni,
w mglistą, nocną porę.
Stukot obcasów jej towarzyszem
jedynym wiernym z tak niewielu,
jej własny oddech
w zimnej poświacie
i ból na dnie krwawego serca.
Wunjo
Otuliwszy mnie ciepłem swoich skrzydeł
w kokonie splecionym z czułości
śniliśmy swą miłość.
W rozkosznej komnacie twoich palców,
gdzie spojrzenie lęka się spojrzenia
tańczyły szepty wokół mej szyi.
Usta wieńczyły miłosne ślady
i ciepły oddech otulał ciało
na przywitanie zimnego poranka.
Śladami krwi...
Podążam nową drogą
śladami krwi znaczoną.
Bracia i siostry mego ducha,
z nimi wieczorową porą
w oparach spotkań znajdę wytchnienie.
Od dzisiaj kroczę drogą
śladami łez znaczoną.
Ponieważ, idealiści zawsze
mieszkają w krainie zapomnienia.
Lecz nie lecz mnie proszę,
z tego obłędu.
On jedynym wiernym mi towarzyszem,
znającym sekrety mojego serca.
Co dzień przyjmuje spowiedź mej duszy
i w rzecze zapomnień topi codzienność.
Do Matki Ziemi
Zapadam się w Tobie o Matko,
przyjmij mnie z powrotem do siebie.
Zanurzam palce w ciemnej materii,
tych którzy byli daleko przede mną.
W tonącej ciszy rozpieram ramiona,
by objąć cię całą, o ukochana.
Przyjmij skołatane od bólu serce
i osusz łzawe, ślady na twarzy.
Wracam do źródła wszelkiego jestestwa,
do końca początku pulsu życia.
Neftys
Tyś królową ukojenia...
przybądź dzisiejszej nocy
i poprowadź przez most przeznaczenia
ukaż skrywaną świątynię,
krwawe łzy odmierzają drogę
zapada cisza
na burzliwym oceanie moich uczuć...
* * *
Nad skrajem urwiska
stoję w objęciach tęsknoty,
otulona płaszczem ciemności
Anaitis jedynym świadkiem
Światło księżyca mym kochankiem
tej nocy,
W jego płomieniach
oddaję się głębi....
Lammas
Na ołtarzu naszej miłości
płonie znicz przeznaczenia.......
Przemierzam odwieczne ulic miasta
w poszukiwaniu ukojenia......
Pod baldachimem splecionym z gwiazd
oddaję się cała w tańcu zapomnienia......
Otulona gasnącym świec zapachem
sączę swój kielich utęsknienia.......
Czerwień
Nad płonącym oceanem wznoszę skrzydła
wykradłam sekret skrywany przed mgłą szarości,
przypieczętowany łzami śmiertelnych
W zimnej grocie klęcząca
rozwijam tajemnicę.........
Jasne ostrze krwawe oplatają krople
ostre ciernie wplatają się w moją pierś,
Potrzebny mi, kolor mojej krwi
czerwień z czernią łączą się
w bolesną pieśń
ja i ból,
słodko-gorzki klejnot
cierpką ukojona wonią
Cóż więcej potrzeba mi?
Zamyka się krąg.
Zaszczuta
Uciekłam w głęboki las nocy
odziana w strzępy jasnej sukni
do uszu wdzierają się krzyki fałszu,
skulona za krzewem z łez zrodzonym
ciemna mgła otacza mnie
są coraz bliżej.......
Lecz dusza moja
na skrzydłach marzeń
wzlatuje już w odległe światów przestrzenie.
Łkając nad pięknem nocy
Leżę w jeziorze
na błędnej fali
łkająca nad pięknem nocy
Oddana milczeniu, zwrócona cieniom -
- tych gwiazd miliona
Wsłuchana w ciszy głęboki oddech
Aż w końcu tonę w głębinach mroku,
by promienie jasne mnie nie poznały.
Tracąca światło
Umieram każdego dnia od nowa
i naradzam się każdej nocy
Zrodzona niechcianą
zagubiona na tłumnej pustyni
gubię iskry życia
osnuta w pajęczynę boswelli
oddana cieniom
gasnę,
wiecznie tracąc światło....
Dogasająca świeca
Złożona na stosie gasnących cieni
z resztkami wyschniętych łez
zamykam oczy i oddaję się nocy
kojący ból krąży w żyłach
żegnana przez dogasające świece
w krwawych strumieniach
usypiam na wieki.
Pod osłoną nocy
Przybądź znów pod osłoną nocy
skąpany w deszczu srebrnych kropli
na ucztę wieczornych bestii
karmiących się strzępami lęków
obdartych z resztek światła.
Przybądź wraz
z rytmem północnych dzwonów,
złóż na mych ustach dar zapomnienie.
Po rozżarzonych węglach piekielnej drogi
wraz z Tobą znajdę bramy Edenu.
Poranek
Rozczapierzone pazury żalu
szarpią serca okruchy,
marzenia jak zwiędłe modlitwy opadły,
na granicy obłędu
rodzi się nowy dzień
kolejne chwile boleści mojej duszy.
Przeklęci
Umieram Ty się wznosisz
mój czarny Aniele.
Przeklęci
milczysz, w kącie samotności,
bo cóż przeklęci mogą rzec przeklętym?
Pożegnanie
Odchodzisz w jasnej poświacie
ciernie mej miłości
krwawią biel sukni,
Noc kradnie ostatnie oddechy
i wplata je w warkocz rozpaczy.
Wzlatujesz ponad cielesną ułudę,
aby otworzyć księgę prawdy.
Czarna róża
Z kamienia na kamień
spadają krople krwi
z serca czarnej róży,
która więdnie w świetle dnia.
W jej czarnych płatkach
słodko uśpiona miłość
spoczywa zaklęta w woń pocałunków
ze środka snu.
Samotną różą jestem
w ciszy czekającą,
a z kamienia na kamień
spadają krople krwi...........
Samotna studnia
Samotna studnia łez mojej duszy
w odległej krainie zalanej cieniem,
gdzie drzewa spowite zimnymi wichrami
oddają liście na losu pastwę.
Kształt księżyca blasku ogniem opętany
oświetla ostatnie spotkanie z nocą,
w zimnych kroplach porannej rosy
utonie smutek ścigany brzaskiem.
Lecz nim znów księżyc nawiedzi
bezkresne morze szkarłatu nieba
powróci ból, jak zwiastun nocy
karym rumakiem targając wiatry.
Zatrute ziarno
W otchłani serca
spadło ziarnko żaru
żaru Twego cienia,
który kroczy przy mnie.
Na piaszczystych wydmach
bujny kwiat wstaje nieoczekiwany
powoli zapala ognie swego wnętrza.
Gorąc mami zmysły,
obdziera zazdrością,
trawi pojedyncze chwila,
aż zabije............
Alejka cierni
Wróciłam z piekła
jego krętej drogi, alejką cierni
tam gdzie żaden z Was nie stąpał
żaden nie błądził obok.
Wróciłam, teraz spokój włada moim tchnieniem
tutaj, daleka od waszej obecności
i taka inna, bo odrodzona w istocie samotności.
Dusze kochają wiecznie
Przez piorun rozdarci na dwoje
zagubieni w morzu rozpaczy
popychani przez wieczny nurt rzeki
złączeni na wieki losem,
lecz zawsze daleko
szukamy siebie bez skutku,
bo dusze kochają wiecznie......
Ptaki wędrowne
Szkarłatem okryte stwory,
tak jak krwawe słońce
kradną krew memu sercu
wraz z nadejściem świtu.
Przeklęte modlitwą śnieżnego poranka
Kryją się w krainę zakrętu nadziei
Tam czekają na kolejne mary
Skrywane głęboko, pod kamiennym sercem.
Pieśń
Myśl mego ognia śpiewa samotnie
wzlatuje ponad przestwory czasu,
by wznosić kolejne pałace Bogów.
Lecz spotka pieśń kiedyś Twoją,
by razem wzbić się na skrzydłach kruków,
które szybują na usługach śmierci.
Kiedy ugasną ostatnie iskry,
splecione pieśni ulecą ku niebu
na pola usłane niebytu kwieciem.
D.A.B.
Robaki grzechu toczą zgniłe tkanki ludzkości
tonące w brudzie własnych wnętrzności
rzygane przez śmiertelną codzienność
w oparach swątu nadchodzących dni.
Jesteśmy martwi... martwi od początku
z brudem w roztrzaskanych sercach,
i odbitym uśmiechem śmierci
w pustych oczach naszego rozkładu.
Słabość
Żegnajcie słowa, puste dźwięki
straciłyście już sens swego rozkładu
przemijajcie na wieki odtrącone
bez zbędnych łez nadziei powrotu.
Wieczorna pieśń kochanki Wampira
(Langsuyar)
Sny broczą krwią otrutych kochanków,
w dzikich pieśniach dzieci nocy
wzywanych przed oblicze księżyca,
w zapachu nocnej pory.
Nadgarstki moje otwierają się
dla Twoich krwawych pocałunków,
cierni mej miłości.......
Lecz słońce pomiędzy drzewami skrada się,
by znów mi Cię wykraść.
Apoptoza
Dzisiaj jest ostatni dzień życia mego
ryję na piersiach krwawy znak rozpaczy
za sensem życia i Tobą...
Żegnajcie jasne dni przeznaczenia
otulam się w swoją pożegnalną pieśń,
która zawiedzie mnie po za granice marzeń.
Wyruszam na spotkanie z własnym obliczem
tajemniczą damą w czarnym welonie
podróż daleką bo do wnętrza siebie.
© Iguana
» powrót do Autorów