Pierwszy pokaz filmu

Relacja z przedpremierowego pokazu „Kruka”.
Phoenix, stan Arizona. 5 marca, 1994 r.

Lokacja w Phoenix

Pierwszy publiczny pokaz „Kruka”, odbył się o północy, w sobotę, 5 marca, 1994 roku, w Phoenix, w stanie Arizona. Zaplanowana w zaledwie pięć dni, przez producenta Eda Pressmana i wytwórnię Miramax Films, projekcja była darmowa i ściśle powiązana z odbywającym się właśnie Światowym Konwentem Horroru (ostatecznie, godzina okazała się zbyt późna dla większości uczestników).

Kino, w którym odbył się pokaz, było typowym kinem z centrum handlowego. Rock’n’Rollowe centrum, które docierało do młodej widowni poprzez gry video i bufet o dużej zawartości tłuszczu. Na szczęście oznaczało to także wielki ekran w standardzie THX, 500 miejsc i system dźwiękowy, który został przygotowany na tydzień wcześniej przez ekipę techniczną. Dopilnowane zostało, żeby nowy sześciokanałowy dźwięk był poprawnie ustawiony i w pełni funkcjonalny. Wszystko zostało dopięte na ostatni guzik.

Jakość filmu

Taśma z filmem była specjalną wersją „pokazową”, wykonaną prosto z ukończonego negatywu filmu (w przeciwieństwie do negatywów „produkcyjnych”, używanych przy bardzo szybkim kopiowaniu, podczas oficjalnej dystrybucji).
Różnica była zauważalna dla większości widzów, gdyż wersja „pokazowa” jest najlepszą możliwą reprodukcją sfilmowanego obrazu, ma o wiele bogatsze kolory oraz nieporównywalną jakość kontrastu i ostrości.

Przeszkody promocyjne

Lecz takie techniczne ciekawostki tak naprawdę nie gwarantują dużej oglądalności. Nie można było przewidzieć, czy ktokolwiek w ogóle się pojawi. Zainteresowanie mediów, było dość skromne, a najbardziej chodliwym tematem były sensacyjne (i w większości nieprawdziwe) reportaże na temat tragicznej śmierci Brandona Lee – niezbyt dobry sposób promocji filmu.

Pojawia się tłum

Mimo tego, już od godziny 22 zaczęła formować się kolejka fanów o bladej skórze, z włosami umalowanymi na czarno, mnóstwem kolczyków i przerażających tatuaży – zupełnie jakby to była sobotnia noc w nowojorskim Goth Clubie. Niektórzy mieli nawet kruczy makijaż. Przez poprzedzające premierę dwa dni, polowa ekipa Miramaxa (całe dwie osoby) była dość zajęta szerząc informacje po całym Phoenix, roznosząc reklamówki i rozdając wejściówki w sklepach komiksowych i muzycznych, ryzykowali nawet aresztowanie promując film w centrach handlowych. Wieść rozeszła się jak plotka na kościelnym pikniku – do północy trzeba było odesłać prawie setkę ludzi (mieli wejściówki na inny film).

Wrażenie koncertu rockowego

W przeciwieństwie do większości pokazów przedpremierowych, projekcja „Kruka” sprawiała wrażenie koncertu rockowego, zupełnie jakby jakiś większy zespół, w sekrecie rozgrzewał się w lokalnym klubie. W tle puszczono testowe wydanie filmowego soundtracku, a widownia była coraz bardziej podekscytowana. Napięcie tłumu osiągało apogeum, mimo tego, cierpliwie wysłuchali przedstawiciela Miramaxu, który poinformował o tym, że każdy kto po seansie wypełni ankietę dotyczącą filmu, zostanie nagrodzony darmowymi plakatami i unikatowymi tatuażami z „Kruka”.

Czas zacząć

W końcu nadszedł ten moment. Wygasły światła, na ekranie pojawił się obraz, dźwięk został podkręcony, bardzo wysoko (w końcu pozostałe sale były puste, więc nie miał kto się skarżyć). Tak więc, jedno z najlepszych kin w Phoenix mogło pokazać na co je stać – i wyszło z tej próby idealnie.

Tylko czwórka ludzi wyszła w trakcie seansu (byli to ci, którym wydawało się, że przyszli na kolejny film kung-fu). Cała reszta została do końca, a nawet dłużej. I znów, jak gdyby był to jakiś koncert rockowy, widzowie już po wszystkim ciągle kręcili się po sali, dzierżąc plakaty w dłoniach i rozmawiając na temat filmu.

A wśród tej wyjątkowej widowni siedział jeden z tych uczestników Światowego Konwentu Horroru, których nie odstraszyła późna godzina – był to młody scenarzysta, David S. Goyer (późniejszy autor scenariusza„Miasta Aniołów”).

Reakcja

„Pokaz w Phoenix był rewelacyjny. Wiedziałem, że film jest dobry, ale nic nie przygotowało nas na taką reakcję publiczności”, wspomina Ed Pressman, producent. „To była niezwykle satysfakcjonująca chwila. Taka reakcja uświadomiła nam, że zrobiliśmy coś wyjątkowego”. Kilku fanów zostało zacytowanych, „W końcu, film, który został zrobiony dla nas.”

Oficjalna premiera filmu została zaplanowana na środek maja, tak więc kwiecień poświęcono w całości na promocję. Miramax i wydawnictwo Kitchen Sink Press wysłało Jamesa O’Barra, autora komiksowego pierwowzoru, na krótkie tournee, aby zainteresować filmem zarówno normalne media, jak i świat komiksowy.

Sukces

„Kruk” był pozycją numer jeden w otwierający weekend, 13 maja, 1994 r. Zarabiając 11,74 miliona dolarów, był największym otwarciem w historii Miramaxu. Po tygodniu wyświetlania zarobił już ponad 16 milionów, a miesiąc zakończył z niesamowitym wynikiem 42,6 mln dolarów. Sukces „Kruka” powtórzył się prawie na całym świecie, wliczając w to takie państwa jak Niemcy, Francja, Wielka Brytania i Hiszpania. Lecz najbardziej niesamowite przyjęcie „Kruka” odnotowane zostało we Włoszech, gdzie stał się czymś w rodzaju ogólnopaństwowego fenomenu, przebijając takie hity jak „Prawdziwe kłamstwa” i „Speed”, które również miały premierę tego miesiąca. Jednakże w Japonii, „Kruk” okazał się całkowitą porażką, czego ekipa nie potrafiła zrozumieć. Do dzisiaj tylko filmy z serii „Kruka” zostały skategoryzowane jako „gotycki thriller”.
Całkowity zysk filmu zamknął się w sumie 100 milionów dolarów na całym świecie, co umieściło go obok największych filmów, jakie wyprodukował Ed Pressman w swojej karierze, wliczając w to „Conana Barbarzyńcę”.

 

tekst dostarczyła: O-ren Ishii 
tłumaczenie na język polski: Mike Draven

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *